Strona główna  | FAQ  |  Szukaj  |  Użytkownicy  |  Grupy   |  Rejestracja  |  Profil  |  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  |  Zaloguj

 Doctor Who i przyległości. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 20:16 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Elektryk napisał:
Zyper napisał:
"Czym jest ciągłość"?

Umiem sobie przetłumaczyć. Chodzi mi o to na czym polega dowcip. Przecież u RTD była ciągłość i wszystkie serie fajnie się zazębiały. A właśnie u Moffata częściej działy się jakieś dziwne rzeczy w fabule. A może tu chodzi o to, że Moffat często bawił się kwestią "nadpisywania czasu" i jest nawiązanie do jego eksperymentów z "ciągłością czasu"?
Właśnie o to chodzi, że Moffat swoim retconnowaniem wszystkiego jak leci totalnie zepsuł jakąkolwiek ciągłość (największy grzech główny: retconowanie Time War)

Moffat gubi się w swoim własnym pisaniu. Jest fenomenalny w krótkiej formie (jego specjale, Blink, Madame du Pompadore), ale w odcinkach które mają jakikolwiek wpływ na dłuższy bieg się totalnie nie odnajduje. Nie dotyczy to sezonu 5 który był bardzo dobrze zaplanowany i przemyślany od początku do końca, ale najlepszym przykładem jest postać River Song, która w swoim pierwszym odcinku była fantastycznym konceptem (dwóch podróżników w czasie idących w przeciwnym kierunku w swoim osiach czasowych), ale w szóstym sezonie kiedy dostajesz cały storyline o niej, zaczynasz zauważać dziurę na dziurze.

Albo jeszcze gorzej - Weeping Angels na Manhattanie i jedno z najgorszych pożegnań jakie widziałem, które technicznie nie ma sensu.

Albo "Impossible Girl" której koncepcja też była fajna, ale ostatecznie rozwiązanie, zamiast zamknąć wątki, otwiera cztery nowe, tak bezsensownie jest.

Nie wspomnę o tym, że pomimo tego że Moffat jest największym fanbojem Doctora Who jaki istnieje, zbyt często zdarza mu się zwyczajnie olewać rzeczy z wcześniejszej serii i retconnować wszystko jak leci. Nie wypowiem się tu dokładniej bo wcześniejszych serii nie oglądałem, ale ufam że ludzie którzy widzieli wiedzą co mówią.

Oczywiście, pisanie Moffata i tak jest lepsze niż RTD, który wyciągał twisty z kapelusza i miał absolutnie okropne finały. Chociaż tyle że nie próbował się pchać w zbyt duże retconny. To trochę jak jabłka i pomarańcze. Naprawdę chcę zobaczyć pomarańcze Moffata z Capaldim.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Zyper
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 03 Lis 2008




PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 21:46 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Przesada.
Na pewno moffatowe odcinki są bardziej ze sobą powiązane niż te wcześniejsze. Zdarzają się głupie odcinki, ale są one zazwyczaj pisane przez innych ludzi Język Najbardziej nie podobały mi się typu "Lalki-potwory w miniaturowym domu zabawce dziecka"..

Co do River, to przecież zaplanował jej historię dwa lata naprzód. Są też małe nieścisłości gdy już jest wszystko wyjaśnione po "Ślubie River Song", ale są one nieznaczące.. Obejrzałem wszystkie odcinki zgodnie z chronologią River i aż się zdziwiłem, że wszystko ma jakiś sens (jak na cały ten serial). Chyba że jest coś jeszcze czego nie zauważyłem. O jakich dziurach w dziurze mówisz?

No i Weeping Angels czemu jest technicznie bez sensu? Anioły wytworzyły tam jakąś barierę i TARDIS nie mógł wlecieć uratować tej dwójki, bo "rozerwałby Nowy Jork".
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 22:59 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Zyper napisał:
Przesada.
Na pewno moffatowe odcinki są bardziej ze sobą powiązane niż te wcześniejsze. Zdarzają się głupie odcinki, ale są one zazwyczaj pisane przez innych ludzi Język Najbardziej nie podobały mi się typu "Lalki-potwory w miniaturowym domu zabawce dziecka"..

Co do River, to przecież zaplanował jej historię dwa lata naprzód. Są też małe nieścisłości gdy już jest wszystko wyjaśnione po "Ślubie River Song", ale są one nieznaczące.. Obejrzałem wszystkie odcinki zgodnie z chronologią River i aż się zdziwiłem, że wszystko ma jakiś sens (jak na cały ten serial). Chyba że jest coś jeszcze czego nie zauważyłem. O jakich dziurach w dziurze mówisz?

No i Weeping Angels czemu jest technicznie bez sensu? Anioły wytworzyły tam jakąś barierę i TARDIS nie mógł wlecieć uratować tej dwójki, bo "rozerwałby Nowy Jork".

Chyba sobie żartujesz. Chciałbym spotkać na tyle inteligentnego scenarzystę który planuje serial w takich szczegółach kilka lat naprzód. Jestem w stu procentach pewien, że pisząc pierwszy odcinek z River Song, Moffat nie wiedział od razu że jest ona córką dwóch przyszłych kompanów Doctora, poczętą w TARDISie, a potem porwaną przez zakon którego cel zostanie wyjaśniony jeszcze dwa lata później. Nope. Generalny zamysł - pewnie, czemu nie. Konkretne szczegóły - nigdy. Moffatowi trzeba przyznać że nieźle wychodzi mu zostawianie sobie takich "furtek", niedopowiedzeń które w następnych sezonach można uzupełnić żeby wyglądało, że całość była planowana od początku. Scenarzyści praktycznie nigdy nie wymyślają scenariusza dalej niż sezon który obecnie piszą (wyłączeniem jest słynny zamysł z imieniem "Doctor" będącym tytułem wybieranym przez samego Time Lorda pochodzącym z lat 90' od samego Moffata, mimo że odpowiedź na pytanie "Doctor who?" jako ogromny sekret Doctora pojawiło się jeszcze w starej serii).

Co do River Song, pomijając to że jej największym problemem jest to że stała się w szóstym sezonie [cenzura]ą Mary Sue potrafiącą wszystko na każde zawołanie scenarzystów, której historia była już tak zużyta w Sezonie 6 że wszyscy mieli jej dość. Największym problemem (czy raczej zapętleniem), w jej storylinie jest to, że w odcinku w bibliotece Doctor dochodzi do wniosku że w przyszłości River musi być jego żoną skoro zna jego imię, River dochodzi do niemalże identycznych wniosków w odcinku o Hitlerze, że skoro zna ją tak dobrze to musi być między nimi jakiś romantyczny związek. W konsekwencji doprowadza to do tego, że pomimo czterech sezonów "planowania" ich związek opiera się na mylnych założeniach. Niby się kochają, ale im dłużej się nad tym zastanawiasz to nie. Oczywiście można to wytłumaczyć słynnym zdaniem "timey-wimey wibbly-wobbly", ale jesteśmy na tyle duzi że takie wytłumaczenia nas nie zadowalają, nie? Oczko

Anioły na Manhattanie to jest zupełnie inna historia, na którą mógłbym się rozpisać na kilkanaście stron, dlatego skupię się na samym zakończeniu, które było tak beznadziejne że zwyczajnie się zdenerwowałem oglądając ten odcinek. Moffat kompletnie sobie nie poradził z porzuceniem małżeństwa Pondów że ostatnie 5 minut wygląda na napisane na kolanie na chwilę przed kręceniem. Deus ex machina w postaci anioła pojawia się doprowadzając do zniknięcia ich obojga w praktycznie losowej sytuacji - ba, jest nam nawet wmówione "Nie da się zmienić własnej linii czasowej jeżeli się wie co się dalej stanie, bo dojdzie do doprowadzenia do tego przez staranie się zaniechać" (zapomniałem jak to fajnie brzmiało po angielsku), mimo że kilka razy wcześniej i później wiemy że to gówno prawda. Sytuacja że TARDIS nie może tam wlecieć bo coś tam coś tam to takie syfne zabezpieczenie, w stylu "nie bo nie". Plus z czysto fanbojowego punktu widzenia, nie pasuje mi to aby "The Boy Who Waited" umarł ze starości.

A same anioły? Przy "Blink" dowiadujemy się że anioły losowo przesyłają w losowe miejsce w czasie osoby przy dotknięciu. Dlaczego więc nic nie stało się River? A później Clarze w 2013 Christmas Special?
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Zyper
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 03 Lis 2008




PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 23:29 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

No nie zaplanował historii River ze szczegółami, ale River nawraca do kilku przyszłych wydarzeń, które dzieją się w kolejnych sezonach, więc zatroszczył się o to i to jest fajne.

Joz napisał:

Największym problemem (czy raczej zapętleniem), w jej storylinie jest to, że w odcinku w bibliotece Doctor dochodzi do wniosku że w przyszłości River musi być jego żoną skoro zna jego imię, River dochodzi do niemalże identycznych wniosków w odcinku o Hitlerze, że skoro zna ją tak dobrze to musi być między nimi jakiś romantyczny związek. W konsekwencji doprowadza to do tego, że pomimo czterech sezonów "planowania" ich związek opiera się na mylnych założeniach.


No tak, to jeden z głównych problemów w serialu. Jest wiele takich błędów.
Chociażby w odcinkach z rebootem wszechświata, gdzie Doktor daje robo-Roremu screwdriver, żeby wydostał go z Pandoriki mimo, że powinien być tam uwięziony i nigdy się nie wydostać.

Zawsze można wytłumaczyć to, tym, że w pierwotnej alternatywnej linii czasu wydarzyło się wszystko tak jak powinno i Doktor postanowił cofnąć się w czasie i to poprawić. Tak samo mogło być ze związkiem z River. Może poznali się w normalny sposób, a potem zaczęli cofać się i nadpisywać timeline tak, że ich wcześniejsze wersje nie poznały się wzajemnie tak jak powinni, tylko znali tych poznanych siebie z alternatywnej linii czasu, gdzie z ich perspektywy... dobra, skończę lepiej pisać.

Dobranoc, pozdrawiam.

PS. Masz ze wszystkim rację, ja już nauczyłem się przymykać na to oko. To jest nie serial, który powinien być (w pełni) logiczny.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Elektryk
Headcrab pod napięciem



Dołączył: 26 Sty 2009
Skąd: Świętochłowice

Steam ID: elektryk91
Xfire: wywalcie tą rubrykę bo Woozie tak każe!
PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 23:41 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Joz napisał:
Sytuacja że TARDIS nie może tam wlecieć bo coś tam coś tam to takie syfne zabezpieczenie, w stylu "nie bo nie".

Wydaje mi się, że tam nie było zabezpieczenia a po prostu anioły narobiły mnóstwo zakłóceń w czasie gdy przenosili kolejnych ludzi przez co TARDIS było ciężko się tam pojawić by nie zaognić tych zakłóceń.

Joz napisał:
Niby się kochają, ale im dłużej się nad tym zastanawiasz to nie.

To jest o tyle śmieszne, że w jednym z odcinków był dialog, który mógłby wskazywać na to, że pomiędzy tą parą doszło do zbliżenia. Jeśli kiedykolwiek to nastąpiło to pomiędzy 7a a odcinkiem specjalnym przed 7b.

Joz napisał:

A same anioły? Przy "Blink" dowiadujemy się że anioły losowo przesyłają w losowe miejsce w czasie osoby przy dotknięciu. Dlaczego więc nic nie stało się River? A później Clarze w 2013 Christmas Special?

Bo anioły wykorzystują przenoszenie ludzi w przeszłość jako źródło energii. Nie muszą tego robić jeśli nie chcą. W odcinku z 6 serii było powiedziane, że tamte z Blink były padlinożercami a dopiero te spotkane przy wyrwie w czasoprzestrzeni były o pełnej sile i mogły czerpać energię z niej. Było również zaznaczone, że ten anioł który chwycił River był mocno uszkodzony przez co nie mógł jej przenieść.

Co do Moffata to nie podoba mi się u niego, że towarzysze nie są już normalnymi ludźmi. Są ludźmi stworzonymi do towarzyszenia doktorowi. Ciężko mi to wyjaśnić ale u RTD towarzysze byli bardziej ludzcy. Ogólnie cały serial był bardziej ludzki. U Moffata wszystko stało się takie amerykańsko pompatyczne. Fakt: niektóre odcinki u RTD porażały głupotą pomysłów ale relację między postaciami to nadrabiały.

Zyper napisał:
a potem zaczęli cofać się i nadpisywać timeline tak, że ich wcześniejsze wersje nie poznały się wzajemnie tak jak powinni, tylko znali tych poznanych siebie z alternatywnej linii czasu, gdzie z ich perspektywy... dobra, skończę lepiej pisać.

Ja tak właśnie wyobrażam sobie działanie timey-wimey wibbly-wobbly: kasety, którą zapisuje głowica mogąca się cofać. Po wielu zapisach wydarzenia się tracą i historia wszechświata zawiera tylko historię z ostatniego przejazdy głowicy w danym miejscu. Aby zaś zachować ciąg przyczynowo skutkowy wszystkie wydarzenia sprzed miejsca startu ponownego zapisu dzieją się ponownie z uwzględnieniem tego co przyniosła powracająca głowica.

Zyper napisał:

PS. Masz ze wszystkim rację, ja już nauczyłem się przymykać na to oko. To jest nie serial, który powinien być (w pełni) logiczny.

Bez tego naprawdę ciężko by było oglądać ten serial. Bardzo szczęśliwy

_________________
Chcesz być zawsze na bieżąco z wiadomościami o Valve?
http://www.facebook.com/encyklopediaborealis
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Zyper
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 03 Lis 2008




PostWysłany: Nie Lut 23, 2014 23:47 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

To ja jeszcze wrzucę fanowskie intro kolejnego sezonu zrobionego:
https://www.youtube.com/watch?v=LzNuZuRcUxM
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Pon Lut 24, 2014 00:38 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Elektryk napisał:
Co do Moffata to nie podoba mi się u niego, że towarzysze nie są już normalnymi ludźmi. Są ludźmi stworzonymi do towarzyszenia doktorowi. Ciężko mi to wyjaśnić ale u RTD towarzysze byli bardziej ludzcy. Ogólnie cały serial był bardziej ludzki. U Moffata wszystko stało się takie amerykańsko pompatyczne. Fakt: niektóre odcinki u RTD porażały głupotą pomysłów ale relację między postaciami to nadrabiały.
Z jednej strony się z Tobą zgadzam, ale z drugiej strony spośród pięciu kompanów 9 i 10 Doctora (Rose, Cpt. Jack, Martha, Donna, Wilfred), to pomijając Jacka którego wszelkie rozwinięcie zostało przeniesione do Torchwood i Wilfreda którego mieliśmy za mało to Rose była najlepszym kompanem - właśnie przez to niejako "stworzenie", dopasowanie do potrzeb Doctora (i jej wątek został skończony w momencie jak to się zaczynało robić nudne, i został ucięty w dobry sposób). Oczywiście, cały motyw i reveal z Bad Wolf był bardzo rozczarowujący, jednak miała w sobie coś czego ani Martha ani Donna nie miały. I nie była już tak irytująca jak ją poznaliśmy, Donna natomiast była irytująca cały czas - Martha za to była miałka.

Motyw z Amy Pond, dziewczynką której całe życie zostało ukształtowane przez Doctora był bardzo oryginalny i fajny, podobał mi się - jednak to wszystko zostało zepsute przez łączenie jej wątku z River Song. Clara zapowiadała się fantastycznie od samego początku, ale ujawnienie o co chodzi z tym całym "impossible girl" było strasznie szybkie, wręcz wtrącone w stylu "Ech, już skończmy z tym."

I tak ze wszystkich twistów i revealów, najlepszy wyszedł RTD - ta scena dalej potrafi mnie przyprawić o dreszcze. Chociaż Moffat swoim ujawnieniem War Doctora a później brwiami Capaldiego podszedł blisko.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Elektryk
Headcrab pod napięciem



Dołączył: 26 Sty 2009
Skąd: Świętochłowice

Steam ID: elektryk91
Xfire: wywalcie tą rubrykę bo Woozie tak każe!
PostWysłany: Pon Lut 24, 2014 00:51 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Joz napisał:
I tak ze wszystkich twistów i revealów, najlepszy wyszedł RTD - ta scena dalej potrafi mnie przyprawić o dreszcze.

Wolę to twist z Kapitanem Jackiem ^_^
Pamiętam, że wcześniej słuchałem soundtracku z drugiej serii i zapamiętałem nazwę jednego utworu. Jak go usłyszałem podczas tej sceny mój mózg eksplodował zanim jeszcze wszystko zostało powiedziane głośno.

_________________
Chcesz być zawsze na bieżąco z wiadomościami o Valve?
http://www.facebook.com/encyklopediaborealis
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Pon Lut 24, 2014 01:04 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Elektryk napisał:
Joz napisał:
I tak ze wszystkich twistów i revealów, najlepszy wyszedł RTD - ta scena dalej potrafi mnie przyprawić o dreszcze.

Wolę to twist z Kapitanem Jackiem ^_^
Pamiętam, że wcześniej słuchałem soundtracku z drugiej serii i zapamiętałem nazwę jednego utworu. Jak go usłyszałem podczas tej sceny mój mózg eksplodował zanim jeszcze wszystko zostało powiedziane głośno.

O cholera, zupełnie zapomniałem ten twist że
Spoiler:

Captain Jack to Face of Boe i że to on mówi 10. Doctorowi o Masterze


Obie te rzeczy były niezłe, fakt.

Jestem ciekaw czy Jack wróci do serialu. Miał wrócić podczas 5 lub 6 sezonu, ale oczywiście terminarz z Torchwood wszystko popsuł. Nie wiem czy Moffat totalnie porzucił ten pomysł, ale nie wyobrażam sobie odcinka specjalnego w 2015 roku (na 10-lecie NuWho) bez Jacka.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
ClassicGOD
Gonarch



Dołączył: 03 Maj 2007
Skąd: Galactic Sector ZZ9 Plural Z Alpha



PostWysłany: Nie Kwi 27, 2014 13:07 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Doctor Who Theme (Violins) - Taylor Davis

_________________
If you hold a UNIX Shell up to your ear can you hear the C?
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Zyper
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 03 Lis 2008




PostWysłany: Nie Sie 31, 2014 22:08 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Nowa seria leci od tygodnia jakby co. Uśmiechnięty

Nie porzucajmy tak tego forum, bo zarośnie grzybami (nie wiem czemu grzybami).
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Sorcerer
Najstarszy z Headcrabów



Dołączył: 15 Maj 2007
Skąd: Gallifrey

Steam ID: - Sorcerer -

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2014 02:49 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Owszem. Mamy nowego Doktora ale jeszcze nie wiem jak mi się podoba.

_________________
Image

Wędruję ku tęczy przez czas i przestrzeń. Uśmiechnięty
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Pieróg
Stary Headcrab
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 19 Sie 2009




PostWysłany: Sro Gru 09, 2015 22:14 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

9 sezon to powiew świeżości po miałkim 8 sezonie(pomijając odcinek o tym czymś sennym). Można nawet powiedzieć, że Doctor wraca do formy. No i nareszcie polubiłem Capaldiego.

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Elektryk
Headcrab pod napięciem



Dołączył: 26 Sty 2009
Skąd: Świętochłowice

Steam ID: elektryk91
Xfire: wywalcie tą rubrykę bo Woozie tak każe!
PostWysłany: Sro Gru 09, 2015 22:33 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Pieróg napisał:
9 sezon to powiew świeżości po miałkim 8 sezonie(pomijając odcinek o tym czymś sennym). Można nawet powiedzieć, że Doctor wraca do formy. No i nareszcie polubiłem Capaldiego.


Tak, sezon był całkiem nie najgorszy, za wyjątkiem odcinka o brudach w oku i tymi o zygonach. Tzn to dalej jest serial bardziej baśniowy niż SF, nad czym ubolewam, ale przynajmniej nie ma już syndromu Moffata - dobrego początku z żenującym zakończeniem co jest spowodowane opowiadaniem w jednym odcinku historii, która spokojnie zajęłaby dwa odcinki.

_________________
Chcesz być zawsze na bieżąco z wiadomościami o Valve?
http://www.facebook.com/encyklopediaborealis
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Czw Gru 10, 2015 15:39 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Pieróg napisał:
9 sezon to powiew świeżości po miałkim 8 sezonie(pomijając odcinek o tym czymś sennym). Można nawet powiedzieć, że Doctor wraca do formy. No i nareszcie polubiłem Capaldiego.
Capaldi jest wspaniały. Miał przebłyski geniuszu już w 8. sezonie, ale tutaj poszedł na całość i mam wrażenie że jego iteracja Doktora może się stać moją ulubioną. Pokochałem go w Heaven Sent, bo dał z siebie wszystko - ten odcinek był specjalnie pod niego i żaden inny Doktor w swoich wersjach nie ukazałby tego prawdziwie tragicznego cierpienia.

Elektryk napisał:
ale przynajmniej nie ma już syndromu Moffata - dobrego początku z żenującym zakończeniem co jest spowodowane opowiadaniem w jednym odcinku historii, która spokojnie zajęłaby dwa odcinki.

Uff, jak to dobrze że już nie ma, bo jakby był to dostalibyśmy three-parter poświęcony żegnaniu companiona który odchodził już cztery razy w trakcie serii i koniec końców NIE ODCHODZI NA DOBRE, plus, gdyby już nie było syndromu Moffata, otrzymalibyśmy pełen nadziei powrót do klasycznego motywu Doctora Who (np. nie wiem, rodzinnej planety?) tylko po to aby po 10 minutach dowiedzieć się że kompletnie nic nie wnosi i jest bezużyteczny.

Zaraz... czekaj moment.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Pieróg
Stary Headcrab
Ostrzeżenia: 2


Dołączył: 19 Sie 2009




PostWysłany: Czw Gru 10, 2015 17:27 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Joz napisał:
Zaraz... czekaj moment.

Wole już takie finały niż to co się działo podczas Russella T Daviesa. Do dziś śni mi się po nocach każdy jeden finał. W szczególności ten z Masterem zamieniającym cały świat w jego kopię. brrrr

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Sorcerer
Najstarszy z Headcrabów



Dołączył: 15 Maj 2007
Skąd: Gallifrey

Steam ID: - Sorcerer -

PostWysłany: Pon Gru 14, 2015 14:30 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

W której to było serii? Znaczy z którym Doctorem?

_________________
Image

Wędruję ku tęczy przez czas i przestrzeń. Uśmiechnięty
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Elektryk
Headcrab pod napięciem



Dołączył: 26 Sty 2009
Skąd: Świętochłowice

Steam ID: elektryk91
Xfire: wywalcie tą rubrykę bo Woozie tak każe!
PostWysłany: Pon Gru 14, 2015 15:40 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Sorcerer napisał:
W której to było serii? Znaczy z którym Doctorem?

Z dziesiątym Doktorem. To się działo w tych dodatkowych odcinkach po 4 serii.

Co do RTD: odcinki pisał paskudne, ale i tak uważam, że era RTD była znacznie lepsza od ery Moffata, mimo, że najlepsze odcinki w erze RTD pisał nie kto inny jak sam Moffat.

_________________
Chcesz być zawsze na bieżąco z wiadomościami o Valve?
http://www.facebook.com/encyklopediaborealis
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Sorcerer
Najstarszy z Headcrabów



Dołączył: 15 Maj 2007
Skąd: Gallifrey

Steam ID: - Sorcerer -

PostWysłany: Pon Gru 14, 2015 21:07 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Moffat potrafi napisać świetne pojedyncze odcinki, ale na szefa całości się nie nadaje. Ani trochę. Najpierw nakręci jakąś totalną akcję, a potem dorabia do tego wyjaśnienie na odczepnego. Strasznie mnie irytują wyjaśnienia typu "bo bohaterowie cały czas oszukiwali widza i widzieliście coś innego niż widzieliście"...

_________________
Image

Wędruję ku tęczy przez czas i przestrzeń. Uśmiechnięty
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Mixon
Headcrab 4 dead
Ostrzeżenia: 3


Dołączył: 02 Maj 2007


Steam ID: http://(sc).com/id/mixon/

PostWysłany: Wto Sie 30, 2016 10:22 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Byłem w Cardiff i widziałem z zewnątrz Doctor Who Experience. Pytajcie czo chcecie.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Forum działa na skrypcie phpBB © 2001-2007 phpBB Group :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)